Gram odkąd pamiętam… Gdy byłam mała kuzyn przywiózł z Niemiec kilka sztuk konsoli Atari 2600. Dobry tydzień zajęło mi przekonywanie rodziców by mi ją kupili. W końcu udało się. Konsola wylądowała w szafce pod telewizorem w salonie. Na codzień była schowana w szufladzie, mój tata wyciągał ją i podłączał tylko wtedy, gdy chciałam pograć. Jako, że od małego miałam technologicznego bzika to szybko załapałam jak i gdzie połączyć kabelki. Po paru dniach sama przygotowywałam sobie Atari do grania. Wraz z konsolą dostałam kartridż 32-w-1. I tak właśnie zaczęła się moja przygoda z grami.

Gdy już poszłam do podstawówki dostałam 14″ kineskopowy telewizor, więc konsola została przeniesiona do mojego pokoju. Zapragnęłam jednak wtedy mieć coś więcej. Chciałam własny komputer. Rodzice stwierdzili, że to w sumie dobry pomysł, bo komputer posłuży nie tylko do gier. Tym sposobem obok telewizora znalazła się Amiga 600. Owszem pisałam na niej opowiadania, które później zapisywałam na dyskietkach, rysowałam „dzieła sztuki” i tworzyłam trochę dziwną muzykę (coś pomiędzy nieokreślonymi dźwiękami a drum’n bass), lecz i tak większość czasu poświęcałam grom. Do dziś pamiętam takie tytuły jak Superfrog, Double Dragon, Street Fighter oraz Pinball Hazard. To były moje ulubione gry przy których spędziłam wiele szczęśliwych godzin. Do tego oczywiście wyścigi Jaguar XJ220 – przeszłam je razem z kolegą w całości. Graliśmy cały dzień. Amiga strasznie się grzała, więc postawiliśmy ją na książkach i podłożyliśmy pod nią… wentylator. Cóż, pomysłowość dzieciaków nie zna granic.

 

Rodzice byli przeciwni zakupowi kolenej konsoli, więc zaczęłam odkładać kieszonkowe i zbierać na lepszy sprzęt do gier. Niedaleko mojego domu, na trasie do mojej podstawówki otworzył się mały sklepik z grami i konsolami. Byłam tam stałym bywalcem, bo można było tam pograć na PlayStation. Po jakimś czasie udało mi się odłożyć sporą sumkę. Pamiętam jak dziś tą dziką radość, gdy przeliczyłam pieniądze i okazało się, że wystarczy na nowiutkie PlayStation i jedną grę! Serce waliło mi jak młot pneumatyczny, gdy szłam kupić moją wymarzoną konsolę. Rodzice nie byli zbyt zadowoleni, ale jako, że kupiłam ją za własne pieniądze to jakoś to przeżyli. 😉 Jaka była moja pierwsza gra? Tekken! Gdy już się nagrałam w Tekkena i odłożyłam trochę pieniędzy przyszła kolej na kolejne gry. Wśród nich była seria o fioletowym smoku imieniem Spyro. Najpierw „Spyro the Dragon”, potem „Year of the Dragon”. Zdecydowanie były to moje ulubione gry! Miłość do Spyro trwała nieprzerwanie przez kilka lat i ciągnęła się przez kolejne wersje konsol wydawanych przez Sony.

 

Naturalną koleją rzeczy było to, że z czasem zmieniłam szaraczka na PlayStation 2. W nowej konsoli głównie zachwycała mnie grafika. Dalej grałam oczywiście w kolejne części Tekkena oraz Spyro. Lecz im byłam starsza tym częściej sięgałam po nowe gatunki. I właśnie na tej konsoli pierwszy raz zetknęłam się z serią Resident Evil oraz Silent Hill. Szczególne wrażenie wywarła na mnie gra „Silent Hill 2”. Z zapartym tchem śledziłam losy Jamesa Sunderlanda. Gra spodobała mi się do tego stopnia, że przeszłam ją kilka razy i poznałam wszystkie możliwe zakończenia. Od razu też kupiłam „Silent Hill 3”, a po jego przejściu oryginalną pierwszą część, która wyszła na pierwszą PlayStation. I czekałam na kolejne. Jak tylko się pojawiło „Silent Hill 4 The Room” od razu wylądowało w mojej kolekcji. Serii tej poświęciłam też osobny wpis na blogu – znajdziecie go >> tutaj <<.

Kolejna seria, która mnie wciągnęła to Grand Theft Auto, w skrócie GTA. Gra zadziałała z opóźnionym zapłonem. Wręcz nienawidziłam pierwszej i drugiej części. Ale kolejną, „GTA Vice City” pokochałam! Prawdopodobnie miał na to wpływ klimat utrzymany w stylu jednego z moich ulubionych seriali („Miami Vice”). Następna część „GTA San Andreas” mimo iż była bardziej zaawansowana i dawała większą swobodę sterowania postacią już tak bardzo mnie nie wciągnęła. To samo zresztą było z kolejnymi grami serii na nowsze konsole…

Na PS2 grałam pierwszy raz w… Final Fantasy. Aż wstyd się przyznać, że pierwszy kontakt z tą serią miałam dopiero przy okazji „Final Fantasy X„. Wow! Ta gra jest świetna! Zarówno pod względem grafiki jak i grywalności! „X-2” i „XII” również przeszłam, ale tu już nie było tego efektu „wow”…

 

W czasie gdy grałam na Playstation 2 w domu pojawiła się druga konsola. Tym razem przenośna. Był nią Game Boy Color. I to nie byle jaki! Żółty z granatowymi pleckami. Tak, tak, chodzi o specjalną wersję GBC Pikachu Edition. Mam go zresztą do dziś i czasami po niego sięgam wieczorem przed snem. Zbiegło się to z pokemonowym szaleństwem, tak więc nie mogło zabraknąć gier z japońskimi stworkami, łącznie z Pokemon Pinball, w który to teraz wieczorami grywam. Oprócz GBC mam jeszcze w kolekcji GameBoy Advance, na którym głównie grałam w gry z wcześniej wspomnianym smokiem Spyro, czyli „Season of Ice” i „Season od Flame” oraz w Zeldę.

A tak przy okazji ciekawa jestem ilu z was wiedziało, że na GBA wyszły także takie hity jak „Tomb Raider”, „Max Payne”, „Need for Speed”, „Fifa”, „SSX 3”, „Splinter Cell”, „Medal of Honor” a nawet „Wolfenstein 3D”?

Zdjęcie po lewej pochodzi z mojego Instagrama http://instagram.com/ipatrycjar i przedstawia mojego GBC.

 

 

 

Jak łatwo się domyślić kolejną stacjonarną konsolą była PlayStation 3. Kupiłam ją prawie 10 lat temu, dzień przed Bożym Narodzeniem. A wraz z nią w moim salonie pojawiła się kamera oraz świecące pałeczki PlayStation Move. PS3 zapewniło mi wiele godzin wspaniałej rozrywki. Mi oraz moim bliskim przyjaciołom, z którymi godzinami graliśmy w gry sportowe na Move. „Trójce” zawdzięczam też zaprzyjaźnienie się z Ezio Auditore da Firenze. Tak, „Assassin’s Creed” to kolejna seria, która podbiła moje serce. Kontynuowałam również sympatię do Final Fantasy i poznałam Lightning z XIII części. Aż pewnego dnia konsola się popsuła… Koszt naprawy byłby dość wysoki, więc sprzedałam ją na części i kupiłam PlayStation 4.

 

W ubiegłym roku miałam również krótką przygodę z XBOX One. Konsola świetna, lecz mała liczba gier przekonała mnie do pozostania wierną czarnemu pudełku od Sony. Niestety nie mogę pozwolić sobie na dwie konsole, więc XBOX musiał odejść… Najbardziej żałuję „HALO”, w które już nie zagram w domowym zaciszu… Ubiegły rok był też pechowy dla mojej PS4. Dwa razy popsuł się w niej napęd… To skłoniło mnie do zakupu PlayStation 4 Pro.

W co teraz gram? A właściwie w co gramy z mężem i naszą 4 letnią córką Mią?

Mia nieprzerwanie od prawie 2 lat gra w „Grow Home” (bardzo polecam dla dzieci!) oraz „Rocket League”. A my dorośli skończyliśmy niedawno „Final Fantasy XV” z platyną i myślimy, za jaką grę teraz się brać.

A jaka jest Twoja historia?

Podoba Ci się ten wpis? Udostępnij go!